Archiwa tagu: wątroba

Recenzja „Przypadkowego zabójcy” z bloga „Cząstka mnie”

Tomasz Mróz jak zwykle mnie nie zawiódł. Jego powieści są specyficzną mieszanką kryminału, komedii i horroru, przy czym humor tutaj przeważa. W trzecią część autor wplótł dodatkowo wątki polityczne, co absolutnie nie zmieniło jego stylu. Tutaj nic nie trzyma się logiki a jednocześnie rozwój sytuacji jest bardzo logiczny. Bardzo mi odpowiada czarny humor autora, absurdalne sytuacje opisujące rzeczywistość w karykaturalny sposób a przy tym czytelnik zdaje sobie sprawę, że część tych sytuacji może być całkowicie realna.


http://gosia72.blogspot.com/2016/10/przypadkowy-zabojca-tomasz-mroz.html

Dziękuję

Nowa recenzja z „Cuddle up with a good book”

Nowa recenzja z „Cuddle up with a good book”, czyli przytul dobrą książkę. W tym przypadku „Przypadkowego zabójcę”.

Dziękuję!


http://cuddle-up-with-a-good-book.blogspot.com/2016/07/przypadkowy-zabojca-tomasz-mroz.html


 

Przypadkowy zabójca uwolniony!

Nakładem wydawnictwa RW2010 ukazała się moja kolejna książka „Przypadkowy zabójca”. Zapraszam na stronę RW2010, a wkrótce również do innych księgarni.


http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/przegladaj/SMTQ4NQ%3D%3D/przypadkowy-zabojca.html?title=Przypadkowy%20zab%C3%B3jca

przypadkowy zabójca 500x708

Nowa recenzja „Fabryki wtórów”

Jest to z pewnością niebanalna powieść, tacy też są jej główni bohaterowie, oczywiście z komisarzem Wątrobą na czele. Trudno precyzyjne zakwalifikować tę książkę do jakiegoś gatunku, bo sporo jest w niej elementów thrillera, ale nie brakuje też fantastyki i groteski. Całość została napisana ze sporą lekkością i poczuciem humoru, co jednak nie oznacza, że „Fabryka wtórów” spodoba się każdemu. Myślę, że znajdą się i tacy, których ta bardzo specyficzna powieść nie zachwyci, a może nawet zrazić do siebie. Z pewnością jednak warto dać jej szansę i zanurzyć się w ten absurdalny i zaskakujący świat.

Zapraszam do lektury całej recenzji i serdecznie dziękuję.


http://korcimnieczytanie.blogspot.com/2015/12/tomasz-mroz-fabryka-wtorow.html

fwt

Subiektywnie o Przejściu A8 – recenzja

„Przejście A8″ to satyra społeczno-obyczajowa w zasadzie na wiele zjawisk, jakie na co dzień nas otaczają. To bowiem utwór, w którym poprzez niezwykle komiczne wyolbrzymienie zarówno zachowań poszczególnych bohaterów, jak i ich karykatural-ne cechy osobowości, ubarwione dowcipem, można zauważyć wiele elementów naszej egzystencji ukazanych w krzywym zwierciadle. 

Cały tekst recenzji:


http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/2015/10/przejscie-a8-tomasz-mroz.html

Szary cień, czyli nowy początek

Staraniem wydawnictwa RW2010 ukazało się drugie wydanie „Szarego cienia” z nową okładką i sporą ilością zmian w tekście. Jest to pierwsza z książek o komisarzu Wątrobie. A jak wiadomo, pierwsze teksty darzy się sentymentem. Dlatego ja, rozczulając się nad okrutnym losem starej okładki mojego autorstwa i nad koniecznością wyrzucenia wielu „nowatorskich” konstrukcji słownych, które stworzyłem onegdaj w przebłysku geniuszu, zmieniałem to, co mnie tyle lat denerwowało w starym „Szarym cieniu”, starając się zachować jego niepowtarzalny klimat. Życzę miłej lektury.

Okładka nowa

Permanentny kryzys czytelnictwa, czyli Platon w praktyce

Co roku publikuje się statystyki, które świadczą o totalnym upadku czytelnictwa w Polsce. Prezentowany jest i opłakiwany przez garstkę zapaleńców niski odsetek ludzi czytających więcej niż jedną lub przynajmniej jedną książkę rocznie. Sądzę, że wraz z rosnącą grupą ludzi nieczytających powinno się wprowadzić kilka dodatkowych kategorii, ustalających pewną hierarchizację wśród naszych polskich, wtórnych analfabetów. Mam na myśli szereg pytań sondujących, jak daleko ludzie oddalili się od literatury. A w dalszych zamierzeniach, jak trudnym zadaniem będzie nawracanie ich na drogę czytelnika. I tak kolejno, respondenci kategoryzowaliby się w swoim czytelniczym niebycie według poniższych pytań. „Czy widział/a Pani/Pan w tym roku ekranizację jakiejś książki?” Pozytywna odpowiedź dawałaby podstawy do stwierdzenia, że dana osoba utrzymuje jakikolwiek kontakt z literaturą, choćby na ekranie, oraz zdaje sobie sprawę, że filmy powstają na bazie książek. To może być również swego rodzaju płomyk nadziei, że kiedyś po nie sięgnie. Kolejna kwesta to: „Czy widział/a Pani/Pan w tym roku książkę?” Jest to podchwytliwe pytanie, ponieważ można założyć, że książkę można fizycznie zobaczyć w wielu miejscach. Odpowiedź negatywna daje w tym wypadku odsetek ludzi, którzy świadomie lub nie pomijają w swoim postrzeganiu świata istnienie książek. Ot, na przykład, idąc w markecie, zastanawiają się, co to są za kolorowe, pudełkowate, papierowe kształty w wielkich koszach z napisem „Wszystko po 9,99”. Prowadząc dalej tę intelektualną grę, można by się dopytywać: „Czy Pani/Pan widział/a lub wie o istnieniu w Pani/Pana otoczeniu osoby, która w ostatnim roku czytała książkę?”. Tu wprawny badacz mógłby określić szanse na tak zwany marketing szeptany, kiedy czytający dziwak z sąsiedztwa zachęci kogoś do lektury. A ten zachęcony, po kilkudniowej walce wewnętrznej, z zarzuconym na oczy głębokim kapturem, pójdzie do księgarni i wyszepta konspiracyjnym tonem tytuł polecanej książki.

Jaki to ma sens? Jak bardzo powinniśmy się zajmować przyczynami braku chęci do czytania? Bo jak na razie wszelkie analizy tego zjawiska wydają się być sztuką dla sztuki. Po prostu, czytanie przestało być rozrywką masową. Przegrało batalię z filmami i grami komputerowymi. Pismo obecnie służy do przekazywania niektórych informacji, zapisu poważnych rzeczy, ustaleń, ustaw, kontraktów, a w formie niskiej do szybkiej wymiany informacji i komentarzy w internecie, najczęściej pozbawionych prawidłowej gramatyki, interpunkcji i tradycyjnej formy.

Czy to źle?

Odpowiem przewrotnie: Dobrze dla niektórych. Na przykład, dobrze dla deweloperów oferujących mieszkania. Po kilkudziesięciu latach nieczytania znacznej części społeczeństwa umowa sprzedaży mieszkania będzie musiała być podzielona na trzy części. Część pisana dla wszystkich, którzy chcą czytać warunki „od dechy do dechy”, wraz z karami, obostrzeniami i ryzykiem. Tu „odpadnie” gros klientów, którzy nie będą w stanie przebrnąć tych zapisów ze zrozumieniem. Dla nich zaplanuje się część drugą, również pisaną, zawierająca optymistycznie brzmiące streszczenie umowy wraz z adnotacją „O resztę spytaj swojego prawnika, najlepiej przed podpisaniem”. I tak wiadomo, że większość nie spyta, a już na pewno nie przed podpisaniem. A potem, w przypadku kłopotów obudzi się, żądając, aby rząd i parlament zajął się ich nieprzewidywalną niedolą. Jednak to funkcjonuje już dzisiaj, w każdym kontrakcie mamy zapisy tak zwanym „małym drukiem”. Nowością zaś będzie trzecia część umowy – obrazkowa, przeznaczona dla przeważającej większości kupujących. Sprzedający umieści tam wizualizację oferowanego mieszkania, a klient będzie stawiał krzyżyk przy piktogramie przedstawiającym kciuk skierowany w górę. Potem, oczywiście, będzie zobowiązany przelać przedpłatę ze swojego konta, zarządzanego również w sposób obrazkowy i pozostanie mu zachować nadzieję, że deweloper nie wyrzuci go ze swojej listy znajomych przed sfinalizowaniem kontraktu.

W ten sposób spełni się koncepcja Platona, planującego rządy filozofów. Państwo miałoby funkcjonować tam w postaci garstki mędrców decydujących o losach wszystkich. Kierują oni osłaniającą ich armią i przytłaczającą większością żywicieli, od czasu do czasu „lajkujących” jakieś ważne wydarzenie ogłoszone przez nadzorców.

Już słyszę te oburzone głosy: „Wyhamuj człowieku! Jak ktoś czyta, to od razu mędrzec i od razu rządzi światem? Co za koncepcja Plutona? Wolne żarty!” Dobrze. Może się zagalopowałem, może nie jest tak źle i świat jest jeszcze poukładany „po staremu”. Ale ja na wszelki wypadek czytam przynajmniej tę jedną książkę rocznie. Bo nie znasz dnia ani godziny, kiedy będą nas dzielić na rządzących i rządzonych, a wtedy lepiej wiedzieć co się podpisuje.

Krwawy Courier

Uwielbiam Courier New. Od razu widzę spoconego grubasa w koszuli, w szelkach łukowato wydętych na brzuchu i ze zsuniętym do tyłu kapeluszu Panama. Papieros wciąż dymi w ustach, ale on chyba o nim zapomniał. Za oknem szum kolejki miejskiej i wrzaski bezdomnych włóczęgów. A z klawiatury krew kapie na wczorajsze gazety. Uwielbiam Courier New, choć tyle złego już napisał.