Archiwa tagu: autor

Słownik polskich autorów literatury kryminalnej

Spotkał mnie nie lada zaszczyt zaistnienia w TAAKIM towarzystwie!

W czasie Międzynarodowego Festiwalu Kryminału Wrocław 2017 przedstawiono publicznie Słownik Polskich Autorów Literatury Kryminalnej. Książka ukazała się w wydawnictwie EMG w koedycji z Biurem Festiwalowym Impart 2016 jako XVI tom Polskiej Kolekcji Kryminalnej i w ramach Serii Wydawniczej Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016.Słownik… to 254 biogramy polskich pisarzy kryminałów w dużej części ilustrowany zdjęciami. To próba uporządkowania wiedzy na temat autorów najmodniejszych obecnie gatunków literackich w Polsce: kryminału, thrillera i sensacji. To również podsumowanie długiej drogi, jaką przebył polski kryminał – od brukowej literatury Międzywojnia, przez powieść milicyjną na współczesnym kryminale retro kończąc

„Czym zatem Słownik polskich autorów literatury kryminalnej jest? W pierwszej kolejności: dziełem autorskim z wszystkimi konsekwencjami takiego ujęcia tematu. W następnej: pierwszą w Polsce próbą usystematyzowania wiedzy o autorach gatunkowych i zaproszeniem do dyskusji o polskim kryminale, jego historii i współczesności, zachętą do rozwijania i uzupełniania wiedzy w nim zawartej. Jest wreszcie kompendium ukazującym specyficznie polską złożoność i (często nadmierne i niepotrzebne) skomplikowanie lub rozmycie reguł gatunkowych, pomieszanie pojęć, ciągłe przekraczanie granic, które w polskim piśmiennictwie uwidoczniło się szczególnie w ciągu ostatnich piętnastu lat, kiedy to do grona dyscyplin, na których wszyscy Polacy znają się najlepiej – takich jak medycyna, prawo czy piłka nożna – dołączyła literatura kryminalna.”

Ze Wstępu Irka Grina


http://www.wydawnictwoemg.pl/content/view/586/43/

Slownik-literatury-kryminalnej-02 Slownik-literatury-kryminalnej-03

Nowe opowiadanie w zbiorze „Gdzieś daleko stąd”

Witam Wszystkich Wędrowców (WWW)!

Antologia opowiadań włóczęgowskich z moim „Noc w czarnym mieście”. Zapraszam!

„Zarośla były coraz bliżej. Krok za krokiem zostawiałem poza sobą światełko mojego portu, by zanurzyć się w fale czerni. W końcu gałęzie zamknęły się za mną, siekąc mglisty refleks na tysiące odłamków i odblasków. Otaczały opieką, śledząc mój upór dotychczas nieznany i raczej niezrozumiały, nawet dla mnie samego. Naszła mnie wątpliwość, czy to na pewno zwykłe, ziemskie drzewa i zarośla? A może w tej gałęziącej się ciemności ktoś się ukrył? Towarzysz mój, anioł, który zawsze podąża w ślad za człowiekiem, ciesząc się, że ten w końcu wyrwał go z nudy codzienności, ale i martwiąc w niepewności, co jego człowiek głupiego wymyślił. Za plecami zniknął już mój bezpieczny port i surowy kapitan. Bywaj!

– Bywaj – dodał mi odwagi mój drzewny anioł, choć sam miał głos drżący, jakby dziecko podczas burzy pocieszał.” (fragment)


http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/przegladaj/SMTU2MA%3D%3D/gdzies-daleko-stad.html?title=Gdzie%C5%9B%20daleko%20st%C4%85d

StLS0yNDc0NjAtZ2R6aWVzX2RhbGVrb19zdGFkLXJ3MjAxMC01MDB4NzA4LmpwZw==

 

Nowa recenzja z „Cuddle up with a good book”

Nowa recenzja z „Cuddle up with a good book”, czyli przytul dobrą książkę. W tym przypadku „Przypadkowego zabójcę”.

Dziękuję!


http://cuddle-up-with-a-good-book.blogspot.com/2016/07/przypadkowy-zabojca-tomasz-mroz.html


 

Krwawy Courier

Uwielbiam Courier New. Od razu widzę spoconego grubasa w koszuli, w szelkach łukowato wydętych na brzuchu i ze zsuniętym do tyłu kapeluszu Panama. Papieros wciąż dymi w ustach, ale on chyba o nim zapomniał. Za oknem szum kolejki miejskiej i wrzaski bezdomnych włóczęgów. A z klawiatury krew kapie na wczorajsze gazety. Uwielbiam Courier New, choć tyle złego już napisał.

Początek

Wczoraj przegrałem milion cudzych dolarów – marzeń. Teraz leżę na ławce w parku i gadam do gwiazd, których światło leciało do mnie od czasów mamutów. Gadam do siebie. Ciekawe kiedy oni wszyscy mnie usłyszą? Liście szumią melodię jesieni, dziś wszystko jest jesienią. Kroki na ścieżce, na plaskającym błocie życia. Nie odwracam głowy, choć szczęk odbezpieczanej broni to coś więcej niż szelest kruchych liści. Ale ja jestem poza. Bliżej tych światełek na czarnej kopule. I choć zaraz się coś zmieni, ja modlę się jedynie, by nie uronić ani jednej myśli z tych ostatnich, najważniejszych chwil.